
Są w „SŁUŻBIE” miejsca, które nie są tylko tłem wydarzeń. Przechowują ślady ludzi, ich decyzji i rzeczy, o których przez lata nikt nie chciał mówić.
Jednym z takich miejsc jest Tarnica.
Dzisiaj zostawiam kolejny fragment powieści — tym razem z chwili, kiedy Franciszek po raz pierwszy widzi dom, który z czasem stanie się jednym z najważniejszych miejsc tej historii.
„Franciszek pamiętał tamten pierwszy wieczór pod koniec marca. Śnieg zalegał jeszcze przy rowach i pod płotami, choć ziemia zaczynała już mięknąć. Na betonowym słupie przy drodze spod odprysków farby przebijała niemiecka nazwa: «Tarnitz».
Dom stał na skraju wsi, pośród uśpionego sadu. Jedno z okien było zaklejone papierem, na schodach leżał porzucony dziecięcy bucik, a w środku pachniało starym mydłem, wilgocią i czyjąś nagle przerwaną obecnością.
Pierwszej nocy spali przy kuchennym piecu. Bez pościeli, prawie bez rzeczy. Po raz pierwszy od wielu miesięcy nie musieli wystawiać warty.”
Tarnica będzie wracała w tej historii jeszcze wiele razy. Zmieniać się będą ludzie, czasy i pokolenia. Dom pozostanie.
Na razie nie chcę mówić o nim więcej.
Zapamiętajcie tylko tę nazwę: Tarnica.
Zobacz wpis na Facebooku strony „SŁUŻBA”
Więcej z archiwum
Co dzieje się ze „SŁUŻBĄ”, kiedy nic o niej nie słychać?
Józef — „Wolność to odpowiedzialność za drugiego człowieka.”