
Wczoraj, 18 września, minął dokładnie rok od chwili, kiedy zamknąłem pierwszą pełną wersję „SŁUŻBY”.
To był moment, w którym po raz pierwszy mogłem spojrzeć na całość i pomyśleć: jest. Napisałem książkę.
Od tamtej pory przyszły kolejne poprawki, zmiany, czytania i porządkowanie tej historii. „SŁUŻBA” wyszła też trochę z szuflady — ma własną stronę, profile, pierwszych czytelników i ludzi, którzy zaczęli śledzić jej dalszą drogę.
I trochę symbolicznie: za niespełna tydzień zabieram maszynopis na Lubelskie Targi Książki.
Rok temu był plikiem na dysku.
Za kilka dni pojedzie ze mną szukać swojego wydawcy.
Zobaczymy, co wydarzy się dalej.
Zobacz wpis na Facebooku strony „SŁUŻBA”
Więcej z archiwum
Co dzieje się ze „SŁUŻBĄ”, kiedy nic o niej nie słychać?
Józef — „Wolność to odpowiedzialność za drugiego człowieka.”